09 Grudzień 2019 00:10
MENU GŁÓWNE
Strona Główna
Linki
Ekipa / kontakt
Planowane wyprawy
Sponsorzy
 
ŚWIADKOWIE HISTORII
Materiał własny

Materiał nadesłany
 
RELACJE Z WYPRAW
Droga niemiecka
Dęba- Mielec


Granica Lager Dęba

Infrastruktura
kolejowa w
Lager Deba
 
ARTYKUŁ
WOJENNA KWATERA HITLERA- Wilczy Szaniec

SCHRONY KOLEJOWE- Stępina- Cieszyna, Strzyżów

POLIGON WAFFEN SS "Heidelager"- Pustków

BAZA RAKIETOWA V1, V2- Blizna

GETTO ŻYDOWSKIE- Rzeszów

GETTO ŻYDOWSKIE- Kraków

 
WSPÓŁRZĘDNE GEOGRAFICZNE OBIEKTÓW
Lager Deba

Droga niemiecka LAGER DEBA- LAGER MIELEC

Poligon Wehrmachtu "Południe"

Poligon Waffen SS "Heidelager"

 
GALERIA ZDJĘĆ
Militariada

Obozy koncentracyjne

Architektura sakralna

Opuszczone

Nasze znaleziska

Fotki z naszych wypraw

Film

 
KSIĘGA GOŚCI
ZAPRASZAM DO KSIĘGI GOŚCI

ZAPRASZAMY DO KSIĘGI GOŚCI




Od 23 czerwca 2009 roku
odwiedziło stronę


o2u.pl - 
darmowe liczniki


Gości


 
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
Stalowa Wola/ Rozwadów- budynek rozwadowskiej "Górki"


Oczekując na wyludnienie się ulicy co by niezauważonym "hopnąć" przez ogrodzenie starego opuszczonego hotelu, zostaliśmy zaczepieni przez pewnego żula, który jeszcze chwilę wcześniej dokonywał przeglądu zawartości przydworcowych kontenerów śmieci. Jak się wkrótce okazało nie był on z tych, jakich spotyka się przy dworcach czy budkach z piwem. Nie poprosił o papierosa czy dołożenie złotówki do wina. Zauważył nas już na rynku jak dla ochłody wsuwaliśmy lody włoskie. Los sprawił, że nasze drogi skrzyżowały się ponownie właśnie pod lokalem konspiracyjnym "Górka". Nie wiem skąd, ale wiedział że zainteresowani jesteśmy- jak to ujął "ruderami".
Ot tak, sam od siebie, nakreślił nam historię kilku okolicznych, popadających w ruinę budynków. Opowiedział nam o starej parowozowni zbudowanej przez Hitlera, o niszczejącym budynku poczty kolejowej oraz o starym rozsypującym się hotelu w którym niegdyś w dolnej kondygnacji można było wynająć pokój na godzinę. To on zwrócił naszą uwagę na budynek w którym w okresie przedwojennym znajdowało się kino prowadzone przez Pana Skoczka ( uff, udało mi się zapamiętać nazwisko), a w czasie hitlerowskiej okupacji znajdował się lokal konspiracyjny. Po wojnie zaś, wg relacji naszego przewodnika, w dolnej kondygnacji zainstalowane zostały biura GS-u, natomiast w górnej części budynku zamieszkała kobieta z dwiema córkami.

Dwupiętrowa kamienica znajduje się na przeciwko niszczejącego gmachu dworca kolejowego. Na wschodniej jej ścianie widnieje tablica takiej treści:
"W tym budynku znajdował się w okresie okupacji hitlerowskiej lokal konspiracyjny stalowowolskiego obwodu Armii Krajowej, główna kwatera "Kedywu" tzw. rozwadowska "Górka". Tablicę niniejszą odsłonięto w dniu 18 V 1984 roku w czterdziestą rocznicę likwidacji "Górki" przez gestapo, celem upamiętnienia tego miejsca oraz bohaterskiej walki konspiracyjnego podziemia ze Stalowej Woli z hitlerowskim najeźdźcą.

Fragment opisu tragedii jak rozegrała się w budynku widniejącym na poniższych zdjęciach 18 maja 1944 roku, opowiedziana przez Lecha Czesława Kamińskiego (pseudonim Głaz) na kartach książki "Wierchami Karpat" Jerzego Łyżwy.
Owego fatalnego 18 maja na Górce było nas pięciu: Kret - Stanisław Bełżyński, Korski - J. Korfel, Mały - Kajzer, Kryspin - Stanisław Szumielewicz i ja - Głaz. Wczesnym rankiem zostaliśmy ostrzeżeni przez sąsiadkę z parteru, Jasię Kalarus, że przed chwilą było u niej gestapo i pytało o Leszka. Takie imię miałem wśród bliskich. Powiedziała im, że mieszka tutaj Czesław Kamiński i takie właśnie nazwisko wskazała w książce meldunkowej. Niemcy zawrócili, aby ustalić o kogo dokładnie chodzi. Niewiele zajęło im to czasu, bo ledwie zdążyliśmy się ubrać i coś niecoś pochować oraz naradzić się co robić - usłyszeliśmy łomot w drzwi wejściowe. Wyskoczyliśmy z pokoju na strych kina i ukryliśmy się za kominami oraz grubymi belkami. Otworzyły się wyważone drzwi i ukazały się w nich sylwetki gestapowców. Kret" chciał posłać serię z pepeszy, ale się zacięła. Niemcy widząc człowieka z bronią otworzyli ogień. W odpowiedzi odezwały się pistolety Małego i Korskiego. Gestapowcy wycofali się, a za nimi wyskoczył Jan Korfel. W ferworze walki nie zorientował się, że został zraniony w pierś. Na szczęście siłę pocisku zamortyzował zwitek banknotów, przez który przeszła kula. Zaczęliśmy się wycofywać przez salę kinową wypełnioną wówczas kobiałkami na leśne runo. Następnie przez okno wydostaliśmy się do ogródka na tyłach domu. Kret wybiegł na ulicę, a widząc nadciągające posiłki niemieckie zatrzymał je ogniem. Teraz pepesza przemówiła. Udało mu się oderwać od Niemców, wbiegł na pobliską stację kolejową, chciał przeskoczyć tory i skryć się w lesie. Na stacji pociąg z niemieckimi żołnierzami. Padły strzały, Stanisław Bełżyński został zabity na miejscu.
Mały, Korski i ja pobiegliśmy w przeciwnym kierunku przez ogrody do Charzewic. W tamtejszym dworku ukrył nas kierownik gospodarstwa ogrodniczego p. Woźniak. Udało się tutaj zbiec jeszcze Zosi i Krysi Skowron, mieszkającym na pierwszym piętrze budynku, które były sanitariuszkami, zaopatrywały nas w żywność, były zwiadowcami.
Nie wyskoczył z okna Stanisław Szumielewicz. Został w koszach. Hitlerowcy zgonili ze stacji ludzi, aby wyrzucili na zewnątrz kinowej sali leżące tutaj kosze. Kryspina dosięgła kula gestapowca, został ciężko ranny. Niemcy ściągnęli miejscowego lekarza. Doktor Hieronim Krasoń wspominał: - "Pod groźbą użycia broni rozkazali mi ratować rannego, tak, aby mógł mówić. Tymczasem partyzant był w stanie agonalnym. Ja także należałem do AK, nie byłem jednak w stanie uratować życia Szumielewiczowi. Był śmiertelnie postrzelony w brzuch. Podałem silną dawkę morfiny, taką, że uśmierzyła ból, a jednocześnie sprawiła, że zraniony nie mógł zeznawać. Nie wiem, gdzie gestapowcy zawieźli partyzanta. Pewnie go dobili, chcąc wymusić zeznania i gdzieś zakopali...". Zwłoki Zygmunta Kajzera Wieży oraz Stanisława Bełżyńskiego Kreta w połowie sierpnia 1944 pochowano na rozwadowskim cmentarzu, a następnie w stalowowolskim Mauzoleum. Spoczywają tam prochy Tadeusza Szumielewicza Teda i pusta trumna z imieniem Stanisława Szumielewicza Kryspina.
Niemcy na Górce zdobyli doskonały punkt zaczepienia do rozbicia tutejszej Armii Krajowej, a mianowicie listę pseudonimów, a nawet fotografie do lewych kenkart. Aresztowania zmuszały zagrożonych do ucieczki ze Stalowej Woli i Rozwadowa (...).


Od niedawna obiekt stanowi własność prywatną. Dzięki uprzejmości nowego właściciela kamienicy, człowieka o wielkim sercu oraz wielkiego pasjonata historii rozwadowskich kamienic, mieliśmy możliwość wysłuchania niezwykle bogatej historii obiektu oraz sfotografowania jego wnętrza. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy Panie Marku!.




fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka
Sala kinowa.

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka
Niewielkie, znajdujące się na poddaszu pomieszczenie, w którym mieścił się punkt kontaktowy i magazyn AK, tzw "Górka"

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka
W tym pomieszczeniu, w miejscu gdzie stoi stół z krzesłem, odnaleziono zwłoki ostatniej właścicielki kamienicy.

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka

fotka




 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie